Kościół, który ma 800 lat. Świątynia w Rokiciu

Prócz okrągłych wklęśnięć wytrawne oko dostrzeże jeszcze na niektórych cegłach XIII-wiecznej świątyni różne tajemnicze znaki i symbole. Wśród nich jest rysunek ryby, jest słońce. Znaleźć można znak krzyża. A nawet pług.
 
– Mało kto wie, że pod tym obrazem Matki Bożej Częstochowskiej znajduje się drugi obraz – ksiądz proboszcz jest mocno podekscytowany opowiadaną przez siebie historią. – To obraz Matki Bożej Różańcowej. Raz w roku, w październiku, odsłania go specjalny system mocowań.
– Długo tu już ksiądz jest? – pytam, gdy kończymy krótkie oprowadzenie po zarządzanym przez niego malowniczym kościółku. Widać, że zafascynowany historią tego miejsca zna tu każdy kąt.
– A, dwa lata – macha skromnie ręką.
– Ojej, to rzeczywiście krótko. A gdzie ksiądz się wcześniej podziewał?
– Na misji. W Wenezueli.
To ksiądz Bogdan Zalewski. Kapłan, który z głośnej i wiecznie rozgadanej kultury latynoskiej został nagle sprowadzony na ziemię płocką. Na polską wieś nieopodal Płocka. Na nadwiślańską skarpę. Miejsce, z którego widać jeden z najszerszych fragmentów królowej polskich rzek. W tym punkcie Wisła może mieć nawet do 2 kilometrów szerokości.
– Trafił pan z wizytą na najlepszy moment – uśmiecha się ksiądz Bogdan. – Dopiero co zdjęliśmy rusztowania z przedniej fasady kościółka. Zaraz wchodzi druga ekipa. Będą remontować drugą ścianę.
W dobie pandemii odkrywanie takich miejsc jak to urasta do przygody porównywanej z przepływaniem Amazonki. Gdy po jeździe nadwiślańską szosą – po trasie, która to wznosi się, to opada, co i rusz wpadając do jakiegoś ciemniejszego zagajnika porośniętego przez nadrzeczne łęgi – wreszcie można zobaczyć cel wyprawy. Stojący nieśmiało po lewej stronie drogi, bardzo niedaleko rzeki, w sąsiedztwie pól i łąk – to kościół w Rokiciu. Na zapomnianym skrawku Mazowsza znajduje się najstarsza w całości ceglana świątynia tej części Polski. Jej mury pamiętają początek XIII wieku.
– Kościół...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: