MSZ krył esbecką szajkę

Kontrwywiad blokował aferę? Ile tych skarg było, może wiedzieć sekretariat ministra Sikorskiego. Mąż sekretarki Sikorskiego jest kierownikiem administracyjnym placówki w Łucku. To on m.in. roznosił do okienek wizowych załatwione pozytywnie wnioski obywateli Ukrainy o wydanie wiz. Jest on także blisko zaprzyjaźniony z Michałem P., Ukraińcem, który dzierżawi polskiej placówce budynek, w którym mieści się konsulat. – Jada u Michała P. obiady w godzinach pracy razem z niektórymi konsulami – mówi nam Ukrainiec, znajomy Michała P. z Łucka. – Po upublicznieniu afery przez „Gazetę Polską” ukraińskie MSZ przekazało do polskiego MSZ wszystkie skargi swoich obywateli na polskie placówki na Ukrainie. Dlaczego dopiero teraz? Może wiedzieli, że to nie odniesie skutku, bo mafia była kryta przez resort – mówi nasz informator. – Na Ukrainie jest wciąż głośno o wykrytej przez „Gazetę Polską” aferze. Ludzie mówią: dobrze, że ktoś wreszcie otworzył tę puszkę Pandory – dodaje. Ukraińska
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze