Park Narodowy i walizka ze złotem

Dodano: 26/05/2020 - Nr 22 z 27 maja 2020

Felieton [Pan Jacek dla ciebie]

Zacznę od mało wysublimowanego kawału. Trzech duchownych wielkich religii przechwala się, kto doświadczył większego cudu.  Mułła: Idziemy kiedyś przez pustynię, nagle rozpętała się burza piaskowa. Już miało nas zasypać, kiedy zawołałem do Allaha i stał się cud – wszędzie burza, a dookoła nas spokój, tak doszliśmy do domu. Ksiądz katolicki: To nic, kiedyś udając się na misję, płynąłem po morzu, rozpętał się straszliwy sztorm. Już myśleliśmy, że zginiemy, kiedy zawołałem: Boże, czy pozwolisz, żebym tu zginął i nie nawrócił zagubionych owieczek na Twoją drogę? I oto stał się cud – wszędzie był sztorm, a dookoła w promieniu 100 metrów piękna pogoda. Tak dotarliśmy do celu. Na koniec przemówił rabin: To też nic, idę sobie przez miasto w szabas. Nagle widzę – walizka. Ciekaw jestem, co jest w środku, ale nie mogę się po nią schylić, bo szabas. Ale walizka jest piękna, skórzana, z mosiężnymi okuciami. Kopnąłem ją, przewróciła się i wysypało się z niej złoto. Nie mogę go
     
44%
pozostało do przeczytania: 56%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze