Jak minister Miller „wydłużył” czas katastrofy w Smoleńsku

To mogło być fałszerstwo Moim zdaniem można brać pod uwagę możliwość zmanipulowania wizualizacji – twierdzi w rozmowie z „GP” Marek Dąbrowski. – Pamiętajmy, że żadna z komisji badających katastrofę smoleńską nie wspomniała o możliwości, aby rejestrator głosów w kabinie (CVR) mógł zakończyć nagrywanie wcześniej niż rejestratory parametrów lotu (z wyjątkiem tzw. polskiej czarnej skrzynki, czyli ATM-QAR). Wspomina się wprawdzie o przesunięciu zapisu znaczników czasu w systemach samolotu, ale nie o zakończeniu pracy przez rejestratory w różnym czasie. Sprawa wymaga więc szczegółowych wyjaśnień ze strony autorów raportu – dodaje. Oczywiście zapis nagrania z kokpitu Tu-154 także mógł zostać zmanipulowany, np. pocięty – ale skoro jego długość, podaną przez rosyjski MAK i przez specjalistów z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych, komisja Millera uznała za prawdziwą, to wizualizacja wykonana na podstawie rejestratora parametrów lotu powinna mu odpowiadać. Sama animacja
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze