Bezduszność

Dodano: 04/09/2012

Nabożeństwo odbyło się bez kazania, bez modlitwy wiernych, bez okadzenia trumny, a nawet bez postawienia na niej (jak to jest zazwyczaj na pogrzebach duchownych) kielicha i mszału. A przecież zmarły nie był ani ekskomunikowany, ani przeniesiony do stanu świeckiego. Cały obrzęd sprawowany był w szybkim tempie. Jedynie rozdawanie komunii świętej trwało dość długo, bo liczba świeckich żałobników była bardzo duża. W czasie modlitw nad samym grobem nie pozwolono także na wygłoszenie przemówień. Osobną sprawą była nieobecność na pogrzebie jezuitów, w których szeregach ks. Kiersztyn służył prawie 30 lat. Czego tak bardzo się przestraszyli? Zauważyłem jedynie dwóch dzielnych uczniów św. Ignacego Loyoli, którzy ubrani po świecku przemykali pomiędzy grobami. Z parafii w Rabce, gdzie zmarły się wychował, i Morawicy, na terenie której pracował, nie przyjechał żaden ksiądz. Jest takie powiedzenie: „Kościół przebacza, ale nie zapomina”. W tym wypadku jednak ani nie przebaczono, ani nie zapomniano.
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze