Zacisze melomana

Domowe dźwięki
[6/6 gwiazdek]
Fiona Apple, FETCH THE BOLD CUTTERS, Epic

Nie tylko słuchacze, ale także wydawcy przyzwyczaili się już chyba, że Fiona Apple nagrywa płyty, kiedy chce i jak chce. Na najnowszy krążek Amerykanki przyszło nam czekać aż 8 lat, ale było warto, bo po hucznym debiucie „Tidal” z 1996 roku (miała wówczas zaledwie 19 lat) to bez wątpienia najlepszy album w jej dyskografii. Przy okazji, możemy się też przekonać, że nawet w warunkach domowych da się nagrać znakomitą muzykę. Gdzieś w tle zaszczeka pies, a przy wtórze dźwięków gitar, fortepianu i… szczęku sprzętów kuchennych Fiona Apple czaruje nas swoim głosem i wciąga w nieprawdopodobne historie.
 
Mroczne zaułki
[4/6 gwiazdek]
Baxter Dury, THE NIGHT CHANCERS, Mystic

Gdyby Serge Gainsbourg osiadł w Londynie, a nie w Paryżu, być może wszystko brzmiałoby tak, jak na ostatniej płycie Baxtera Dury’ego. Ten ekscentryczny muzyk, syn znanego lidera The Blockheads, oprowadza nas po zaułkach miasta, których w rzeczywistości raczej nie chcielibyśmy odwiedzić. A jednak wsłuchani w hipnotyzujące dźwięki syntezatorów i urzekające refreny, słuchamy monorecytacji Dury’ego, wyobrażając sobie te wszystkie skąpane w nocnym świetle, duszne okolice. Podróż trwa zaledwie 30 minut, ale to w sam raz, by zachwycić się muzyką i nie przesiąknąć mroczną atmosferą.
[pozostało do przeczytania -4% tekstu]
Dostęp do artykułów: