Orlęta 1920

Dodano: 26/05/2020 - Nr 22 z 27 maja 2020

Felieton [Myśli nienowe]

„Zacząłem prosić rodziców, czy nie mógłbym wstąpić do wojska, lecz rodzice nie pozwolili i zamyśliłem uciec. Pewnego razu powiedziałem, że pójdę do lasu na grzyby (było to w lipcu); rodzice nie pozwolili, lecz po długich prośbach zezwolili (…)” – tak zaczyna się wspomnienie z roku 1920 chłopca o inicjałach Z.T. z Grudziądza, który uciekł z domu, żeby zostać żołnierzem i bić się z bolszewikami. Podobne pragnienia i doświadczenia miało wielu jego rówieśników.  Kilkuset z nich opowiedziało o tym w specjalnej ankiecie zrobionej w 1921 roku przez ministra Rataja. W tych opowieściach przeplata się nieustannie – poza zwykłymi sprawami, takimi jak trudy żołnierki, uciążliwe marsze czy parszywe żarcie – niezmienne poczucie obowiązku i miłość ojczyzny splecione z chęcią walki. Wielu tych chłopców, ochotników, dawało drapaka z domu, docierało do jednostek wojskowych i czyniło wszystko, by oszukać oficerów werbunkowych, by zostać wziętym do wojska. W początkach czerwca, gdy
     
54%
pozostało do przeczytania: 46%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze