Dlaczego nie murarze?

Będzie nowa bomba, tyle że tym razem już nie atomowa, ale – zachowując wszystkie możliwe zastrzeżenia – wodorowa. Z tym wybuchem zmierzyć się zaś powinni nie tylko ludzie Kościoła, ale także politycy. Mowa o nowym filmie braci Sekielskich „Zabawa w chowanego”.

Tym razem jest to film lepszy i mocniejszy, nie popada łatwo w tani antyklerykalizm ani antypapieskie fobie. To opowieść o wierzących ofiarach, o tym, jak krzywdzone były dzieci ludzi bliskich Kościołowi, o systemowym kryciu przestępcy, o religijnej nowomowie służącej do usprawiedliwienia pedofilii, o układzie ponad diecezjami, który pozwala kryć pewne rzeczy, ale także o złych praktykach prokuratury. To bardzo mocny, oskarżycielski film. Nie będzie już wtedy także tajemnicą, że brałem w nim udział jako ekspert. Dlaczego się na to zdecydowałem? Bo chcę, żeby moje i wszystkie inne dzieci były we Wspólnocie, którą kocham i która daje mi pokarm życia, w pełni bezpieczne; bo chcę, żeby kiedyś moje dzieci wiedziały, że w tej sprawie byłem po stronie ofiar, a nie instytucji, bo wierzę, że tylko mówiąc o tej sprawie, ujawniając zło i struktury grzechu, można coś zmienić. Teraz jest czas jasnego opowiedzenia się po stronie Jezusa, który ma twarz molestowanych dzieci, cierpiących ofiar, a nie chroniącej sprawców części hierarchii. Zapewne jak zwykle usłyszę coś o murarzach, których wśród pedofilów jest więcej niż księży. Odpowiedź na ten absurdalny zarzut jest dość oczywista. Nie mam wrażenia, żeby murarze stanowili w Polsce potężną instytucję cieszącą się ogromnym zaufaniem, której powierzamy nasze dzieci i którzy nauczają nas wiary i moralności. Nie widzę też wielkiego ruchu cechu murarskiego, który przekonuje, że ten problem nie istnieje, że każdy, kto go porusza, jest w istocie wrogiem murarzy i przeciwnikiem budowania domów, do tego przerzuca przestępców z budowy na budowę, a także przekonuje, że w istocie to nie jest problem, bo wśród rolników też jest wielu pedofilów.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: