Totalna opozycja i totalni sędziowie

Felieton [Okoniem]

Gdy oddawaliśmy do druku ten numer naszego tygodnika, w Sądzie Najwyższym trwała kolejna odsłona szaleństwa. Stara gwardia, bardzo często ubabrana komuną po czubek nosa, starała się zablokować procedurę wyboru nowego I prezesa. Trudno doprawdy o lepszy przykład upolitycznienia tej instytucji, która przecież od polityki winna się trzymać na odległość. O co bowiem toczy się ta – w rzeczywistości dość prymitywna – gra, polegająca przede wszystkim na tępym blokowaniu wyłaniania kandydatów? O czas i nadzieję.  Starzy chcą sparaliżować obrady, a najlepiej je uniemożliwić. Dodatkowo robią wszystko, by wykosić tzw. nowych sędziów. Z jakiego powodu? Wyłącznie politycznego. Uznali ich w większości za nienależących do nadzwyczajnej kasty. Mają nadzieję, iż swoim działaniem skutecznie zablokują przedstawienie prezydentowi kandydatur na I prezesa albo dostarczą mu takie nazwiska, które będą gwarantowały status quo. Można zatem powiedzieć, iż do totalnej opozycji, która poprzez
     
60%
pozostało do przeczytania: 40%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze