Kandydatka na śmietnik

Opinie [Nikt nie wierzy w „prawdziwą prezydent”]

Jeszcze wczoraj – ta mądrzejsza, bardziej wykształcona, reprezentująca „lepszych” Polaków. Kandydatka dla intelektualistów i elity. Dama nowej, europejskiej Polski, która przywróci „normalność”. Dziś – wyśmiewana i pogardzana nawet przez własne zaplecze polityczne. Obiekt drwin. Jej jedynym ratunkiem jest bojkot wyborów, w których nawet sama nie wie, czy chce brać udział. Oto krótka historia Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Farsa nazwana „kampanią Kidawy” rozkręca się i staje się coraz bardziej absurdalna, także dla przeciętnego wyborcy PO. Nic dziwnego, że poparcie dla byłej marszałek Sejmu zdołało spaść wielokrotnie poniżej poparcia dla jej partii. Raz startuje w wyborach, raz je bojkotuje. Albo bojkotuje, ale chce być dalej na liście wyborczej. Zmuszona do wspierania akcji ewidentnie jej nie pomagających, jak ostatni list byłych premierów i prezydentów nawołujących do bojkotu wyborów. List, który jest jednocześnie dość oczywistą deklaracją tychże „autorytetów”
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze