Dzień kłamstwa i obłudy. Wygrana na niby 

Dodatek historyczny [Koniec wojny]

Chyba żadne z historycznych kłamstw komunistów nie zalęgło się tak głęboko w świadomości Polaków jak to, że wyszliśmy jako zwycięzcy z II wojny światowej. Narzucony przez komunistów po wojnie 9 maja 1945 roku jako Dzień Zwycięstwa to jedno z najbardziej zakłamanych świąt Polski Ludowej. Można powiedzieć, że dla budowania oficjalnej wykładni historycznej ten dzień miał wręcz znaczenie fundamentalne. Wszystkie kłamstwa założycielskie – 17 września 1939 roku, ludobójstwo katyńskie, Manifest PKWN z lipca 1944 roku – jak w soczewce ogniskują się w „Dniu Zwycięstwa i Wolności”. Już sam wybór daty pokazuje, jak wielka była zależność rodzimych komunistów od ich towarzyszy z Moskwy. Oto 8 maja 1945 roku na posiedzeniu komunistycznej Rady Ministrów, pod nadzorem sowieckiego agenta pełniącego obowiązki prezydenta tejże instytucji – Bolesława Bieruta, dyskutowano na temat święta upamiętniającego zakończenie II wojny światowej. I choć towarzysze mieli różne zdania na ten temat, to
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze