Konsekwencja moralności silniejszych

Czy nie jest paradoksem, że z jednej strony zatrzymaliśmy w ruchu pół świata, żeby ochronić życie głównie ludzi starszych (bo nie ulega wątpliwości, że COVID-19 zagraża głównie im), a z drugiej strony akceptujemy to, że w ośrodkach opieki dla starszych czy w szpitalach dokonuje się selekcji seniorów, dopuszcza się odmawiania im opieki, a w wielu krajach wręcz toleruje ich umieranie, bez większej pomocy? 

To może tak wyglądać, ale nie ma w tym nic z paradoksu. To prosta konsekwencja założeń etycznych, jakie przyjęliśmy w innych sprawach, a które – jak to zazwyczaj bywa z nieuświadomionymi założeniami – mają tendencję do rozszerzania się na inne kwestie. O czym mówię? Zostawmy na chwilę ludzi starszych i COVID-19, a zatrzymajmy się na dzieciach. W naszej cywilizacji, niezależnie od pohukiwań niewielkiej grupki radykalnych ekologów, są one czymś upragnionym. Ludzie rezygnują dla nich z wielu rzeczy, kupują im najlepsze zabawki, odmawiają sobie przyjemności, byle tylko otoczyć je najlepszą opieką. Można powiedzieć, że dla nich zatrzymuje się świat ich najbliższych, a i opinia publiczna wstrzymuje oddech, gdy coś złego dzieje się najmłodszym. Ale to tylko jedna strona medalu. A jest i druga, są bowiem w naszej kulturze także dzieci, których się nie chce, które określa się mianem nieplanowanych czy niechcianych, i które skazuje się na śmierć poprzez aborcję. O tym, które z nich jest upragnione, a które niechciane i odrzucone – a co za tym idzie: dla którego świat się zatrzyma, a które wypluje – decyduje wola silniejszych. I dokładnie tak samo jest obecnie z osobami starszymi. Dla tych chcianych zatrzymuje się świat, te niechciane wyrzuca się na śmietnik historii. I niestety nie ma w tym nic zaskakującego. To prosta konsekwencja uznania, że źródłem moralności czy uprawnień moralnych pozostaje wola silniejszych. Pierwsze padły ofiarą takiego myślenia nienarodzone dzieci, teraz padają starsi. Ale będą następni!
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: