Pocałunek śmierci Kidawy

Platforma wprowadziła własnych wyborców w kompletną konfuzję. Do tego stopnia, że zdezorientowany elektorat PO nie ma nawet świadomości, na kogo powinien zagłosować. To musiało doprowadzić do spektakularnej porażki Kidawy. Klęski, która odbije się na pewno na kondycji i poparciu dla całej PO, na co zresztą liczy reszta opozycji. Kidawa może okazać się pocałunkiem śmierci, którym nowy przewodniczący, Budka, obdarował swoją partię.

Ostatni sondaż poparcia kandydatów w wyborach prezydenckich dał kandydatce Platformy Obywatelskiej... 4 procent. Tak spektakularnej klęski polska polityka nie widziała od czasu porażki Komorowskiego. Właściwie jest ona większa niż to, co stało się w 2015 roku. Cokolwiek by mówić o Komorowskim, był on jednak dla Dudy konkurentem, a walka była zażarta. Co zaś do Kidawy – ciężko tę farsę nazwać nawet realną rywalizacją.

Na własne życzenie
Powstaje pytanie, skąd aż taka porażka Kidawy? Czy faktycznie wynika ona z szeregu najbardziej kuriozalnych wpadek, pokazujących, że „duch Komorowskiego” wciąż żyje w PO? Z powodu ewidentnych problemów z wysławianiem się i poprawnym formułowaniem myśli? A może zaważył brak jakiegokolwiek pozytywnego programu, zastąpionego totalną agresją i krytyką rządu na zasadzie politycznego odruchu Pawłowa? Wszystkie te elementy są na pewno istotne, nie tłumaczą one jednak aż takiego spadku poparcia. Wynika z niego, że nawet najtwardszy elektorat Platformy odwrócił się od Kidawy. Elektorat, który, jak pokazały ostatnie lata, jest w stanie zaakceptować właściwie wszystko. Nie zraziłaby go żadna „wpadka” ich polityka, nawet jeśli byłaby na poziomie propozycji, by pisowców wysyłać do gazu, albo oświadczenia, że najlepszy dla Polski byłby kolejny rozbiór. Kidawa nie przegrywa z powodu swoich oczywistych wad. Przegrywa z powodu czysto politycznych błędów własnej partii. Okazuje się, że Platforma po prostu wprowadziła swoich wyborców w kompletną konfuzję. Do tego...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: