Dylemat młodego aktywisty. Gasić czy nie gasić

Dodano: 28/04/2020

ŚRODOWISKO [Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym]

Polska znów oburzona. Płonie Biebrzański Park Narodowy. Naczelny ekolog kraju wzywa samoloty z Hiszpanii. Inni aktywiście wykryli, że strażacy z nieodległych powiatów zostali niezadysponowani. Jeszcze inni oburzeni na rowy melioracyjne. Greenpeace przestrzega jak zawsze, że to dopiero początek i tak jak rok temu, mamy ostatnie 10 lat, aby coś zrobić. Słuchać się nie da...  To był ogromny obszarowo pożar. W ciągu pięciu dni spaliło się niemal 6 tys. ha głównie traw i trzcinowisk. W akcji gaśniczej brało udział kilkadziesiąt zastępów straży pożarnej, strażacy ochotnicy, żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, leśnicy i pracownicy parku. Często była to praca na piechotę, gdyż na grząski, bagienny grunt nie mógł się dostać wóz. Walka z powietrza Wykorzystano też dużą ilość sprzętu lotniczego. „Do czterech gaśniczych dromaderów M18B (po dwa z RDLP w Białymstoku i RDLP w Olsztynie) 23 kwietnia dołączyły kolejne dwa. Każdy jednorazowo zabiera 1800 litrów wody
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze