Krajobraz po wojnie z koronawirusem

Pandemia trwa, ale z grubsza wiemy, co czeka nas w kolejnych tygodniach. Mowa o stopniowym „powrocie do normalności” w dobie pandemii koronawirusa i po niej. Jak jednak wyglądać będą kolejne miesiące, a nawet lata? Cóż, pewne sygnały mówią, że w wielu aspektach życia czeka nas rewolucja. 

W ubiegłą środę minister zdrowia Łukasz Szumowski na wspólnej konferencji z premierem Mateuszem Morawieckim przedstawił zasady „powrotu do normalności”. Ma być on podzielony na cztery etapy. Od 20 kwietnia obowiązują nowe zasady handlu (w sklepach do 100 mkw. – 4 osoby na jedną kasę, powyżej 100 mkw. – 1 osoba na 15 mkw. powierzchni), przemieszczania się w celach rekreacyjnych, otwarty będzie wstęp do lasów, a w kościele obowiązywać będzie zasada: 1 osoba na 15 mkw. świątyni. Bez dorosłych mogą wychodzić osoby powyżej 13. roku życia. Nie ma co ukrywać – całość tych „poluźnień” nie jest szczególnie radykalnym ułatwieniem życia. 

Na razie bez rewolucji
Zaskoczeniem może być wypowiedź ministra, że maseczki zostaną z nami, „dopóki nie będzie dostępna szczepionka przeciw koronawirusowi”. Kontrowersji jest więcej. Dość powiedzieć, że rząd zaledwie po dwóch tygodniach wycofał się z krytykowanego zakazu wstępu do parków i lasów, a przeliczenie osób na metraż w kościołach i sklepach to oczywistość. Dochodziło do absurdów, kiedy zarówno w wielkiej bazylice, jak i w małym kościółku modliło się pięć osób. 
Kolejne etapy to już konkretne zmiany. I tak w drugim etapie przewidziano otwarcie sklepów budowlanych w weekendy, otwarcie hoteli i miejsc noclegowych czy niektórych instytucji kultury (bez kin i teatrów). W trzecim etapie gastronomia ma funkcjonować stacjonarnie z ograniczeniami higienicznymi, otwarte mają być zakłady fryzjerskie i salony kosmetyczne oraz sklepy w galeriach handlowych. Wydarzenia sportowe mają odbywać się do 50 osób (w otwartej przestrzeni, bez publiczności), ma być też organizowana opieka nad dziećmi w...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: