Wybory powstrzymają katastrofę

Próba znalezienia salomonowego rozwiązania i przedłużenia kadencji Andrzeja Dudy prawdopodobnie spali na panewce. Wszystko wskazuje więc na to, że prezydenta wybierzemy korespondencyjnie. „Mimo ryzyka pandemicznego wybory korespondencyjne w maju są nieuniknione, w innym przypadku grozi nam potężna destabilizacja państwa” – twierdzą specjaliści.

Jarosław Gowin nie zgodził się na przeprowadzenie wyborów korespondencyjnych w maju, przy okazji podał się do dymisji. Zagrał va banque i na szali położył zarówno przyszłość koalicji rządowej, jak i własną karierę polityczną.
To zaskakujący ruch, ale Gowin w przeciwieństwie do opozycji zaproponował chociaż logiczne rozwiązanie: nowelizację konstytucji, dzięki czemu o dwa lata zostałaby wydłużona kadencja prezydenta. Z tym zastrzeżeniem, że Andrzej Duda nie mógłby ubiegać się o reelekcję. PiS co prawda zgodził się poprzeć koncepcję Gowina, ale prezes Jarosław Kaczyński wie, że Zjednoczonej Prawicy nie uda się uzyskać większości konstytucyjnej w Sejmie. Jeśli opozycja nie poprze propozycji Gowina, a projekt ustawy o wyborach korespondencyjnych wyjdzie z senackiej zamrażarki po 30 dniach, PiS nie będzie miało wyboru. I głosowanie odbędzie się w maju. 
Do 10 maja (lub 17, który również jest brany pod uwagę) pozostały tylko ponad dwa (lub trzy) tygodnie. Dlatego Poczta Polska otrzymała polecenie od premiera Mateusza Morawieckiego do podjęcia przygotowań. Kilkadziesiąt tysięcy listonoszy będzie musiało dostarczyć milionom Polaków koperty z listami zarejestrowanych kandydatów. Co mówią politycy? Łukasz Szumowski, minister zdrowia, na którego skierowane były oczy wszystkich, nie ma złudzeń: – Najlepszym rozwiązaniem jest przełożenie wyborów o dwa lata. Wtedy będziemy mieć szczepionkę – powiedział. Jak dodał, jeśli nie będzie zgody parlamentu, pozostaje głosowanie korespondencyjne.

Wybory być muszą
– Konstytucja mówi jasno: między 75. a 100. dniem przed końcem...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: