Ciemno jak w… Krakowie

Część z Czytelników pomyśli, że jestem monotematyczny, bo wciąż tylko o Krakowie i o Krakowie. Co jednak poradzić, skoro gród ów królewski dostarcza mi tyle paliwa? Oto wyobraźcie sobie Państwo, że prezydent Krakowa, prof. Jacek Majchrowski, postanowił w ramach oszczędności wymuszonych przez pandemię koronawirusa… wyłączać w nocy oświetlenie w całym mieście. 

Od północy do czwartej rano egipskie ciemności spowijają osiedla, place, ulice i chodniki. Wygaszone są m.in. iluminacje kościołów, Sukiennic, Wawelu i Ratusza. Ta spektakularna akcja daje podobno każdej nocy oszczędność rzędu 20 tys. zł. Ktoś powie – całkiem sporo, może to i dobrze? Ano niekoniecznie. Okazuje się bowiem, że miasto spowite w ciemnościach to raj dla złodziei, którzy teraz śmiało mogą się przekonywać, że w Krakowie naprawdę „najciemniej jest pod latarnią”. Już dochodzą sygnały, że z jasnych dotąd parkingów giną samochody, a nawet kołpaki, co części sentymentalnych krakowian przypomina lata 90. Wystarczy więc, by każdej nocy łupem złodziei padał kilkuletni samochód średniej klasy, by „oszczędności” się niwelowały. Porządna fura to już tydzień „nieświecenia”. I tak dalej. A doliczmy do tego bezpieczeństwo (rzadkich, ale jednak) przechodniów, wracających z trzeciej zmiany pracowników (także szpitali i pogotowia). Czarne jak noc w Krakowie scenariusze można mnożyć. I tylko złośliwi przypominają, że jeszcze niedawno prezydent Majchrowski nie miał problemu z rozsupływaniem miejskiej sakiewki. Kupował a to nowe samochody, a to motorówkę, a to fundował luksusowe obiady na prywatnych kongresach (te ostatnie za 100 tys. zł – 5 dni świecenia). Dziś wraz z sakiewką prezydent Majchrowski zaciska pasa (mieszkańców) i przekonuje, że to „koniec fanaberii”. O co chodzi? Już słychać, że takie „fanaberie” jak sprzątanie miasta będą odbywać się rzadziej. Strach pomyśleć, co się stanie, jeśli sytuacja potrwa dłużej. Jak twierdzi Majchrowski, Kraków nie ma żadnych oszczędności. I to...
[pozostało do przeczytania 4% tekstu]
Dostęp do artykułów: