Misterium Krakowskiego Przedmieścia

Felieton [Mucha na dziko]

Dziesiąta rocznica tragedii nad Smoleńskiem przypadła na w dwójnasób trudny czas. Wiedzieliśmy od dawna o tym, że w Wielki Piątek nie sposób zorganizować uroczystych obchodów (a nawet odprawić Mszy św.). Jednak można było liczyć na skupienie i pamięć tych, którzy na pewno przyszliby o 8.42 na Krakowskie Przedmieście, ludzi, którzy byli tam zawsze przez blisko sto miesięcznic, i tych, którzy jak ja, zachodzili tam czasem, nieraz przypadkiem. Pandemia koronawirusa pokrzyżowała i ten plan. Wybrałem się jednak, by zobaczyć, jak będzie wyglądał ten moment. Podjechałem pod Pałac Prezydencki rowerem, jadąc przez niemal pustą Warszawę. Ruch był tak niewielki, że odcinek ulicy Świętokrzyskiej pomiędzy placem Powstańców a Nowym Światem mógłbym pokonać pod prąd. To centrum Warszawy, takie ewolucje nie są tu możliwe nawet w środku nocy. Podobnie puste Krakowskie Przedmieście – zazwyczaj gwarna, pełna ludzkich spraw promenada. Dziś przed 9.00 niemal żywej duszy. Mogłem się
     
54%
pozostało do przeczytania: 46%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze