Kraków na rozdrożu

Felieton [Mucha na dziko]

Nie chwaląc się, mój tekst poświęcony sytuacji w objętym kwarantanną Krakowie („Gazeta Polska” z ubiegłego tygodnia) narobił sporo szumu. Pisałem o tym, że moje miasto, które postawiło praktycznie wszystko na jedną kartę – turystykę – jest w poważnych tarapatach. Niezależnie od tego, czy obecna sytuacja potrwa do świąt Wielkiejnocy czy dłużej, trzeba się zastanowić, jak „po wszystkim” ma funkcjonować „kulturalna stolica Polski”. Bo skoro już tkwimy w zawieszeniu, może czas na refleksję?  Czy na pewno „po wszystkim” pierwszymi decyzjami powinny być te mające na celu jak najszybsze sprowadzenie pod Wawel jak największej liczby turystów i powrót do kiczowatej stolicy taniej rozrywki? Już dziś podnoszą się głosy „branży”, że miasto (a nawet rząd) powinno dopłacać do (tanich) biletów lotniczych, by jak najszybciej sytuacja w Krakowie wróciła „do normy”. Cóż, znamy tę normę i tego, że szybko nie wróci, na szczęście możemy być tego pewni. Może więc warto przedefiniować
     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze