Sępy z PO

Tylko w ostatnich dniach PO i jej medialny biuletyn, „Wyborcza”, zaatakowały fejkami tych, którzy dziś ratują ludzkie życie. Policję, kłamiąc, że uciekają z niej funkcjonariusze, bojąc się zarażenia. Kierownika szpitala pomagającego całą dobę chorym, bo okazało się, że miał związki z PiS. Ludzi z Wojsk Obrony Terytorialnej, sugerując, że „migają” się od pracy i nie ma ich wtedy, gdy są najbardziej potrzebni. Przykłady można mnożyć. 

Na przykład Różański, będący jedną z najważniejszych osób w sztabie Szymona Hołowni, puścił fake newsa o tym, że polscy żołnierze pomagający podczas epidemii, nie stosują odpowiednich środków bezpieczeństwa. Każdy dzień przynosi kolejne tego typu ataki. Na początku wprawiały mnie one w zdumienie. Mogłem zrozumieć to, że Platforma „wali” we wszystko, co robi rząd. Nawet jeśli było to głupie i bardzo groźne, mieściło się w ramach brutalnej walki politycznej. Tylko że ona atakuje też ludzi, którzy są na pierwszym froncie walki z wirusem – bo pracują dla państwa. Jedyne wytłumaczenie tego faktu, jakie przyszło mi do głowy, to po prostu chora nienawiść. Niestety, dziś widać, że jest jeszcze gorzej. Bo wszystko wskazuje na to, że to przemyślana strategia. Że tylko to Platformie zostało. Dziś bowiem nawet przeciwnicy PiS przyznają, że państwo działa i potrafi reagować. Dla wielu to może być przełom. I sondaże to pokazują. Wzrasta poparcie dla urzędującego prezydenta i partii, z której się wywodzi. Nic dziwnego. Skoro wmawiano ludziom przez lata, że w Polsce panuje nazizm, a państwa nie ma – zaś rzeczywistość pokazała sytuację odwrotną – z konieczności spada poparcie dla tych, którzy tę durną propagandę szerzyli. W tej sytuacji PO została dziś już tylko jedna nadzieja. Jak najwięcej ofiar. Jak najwięcej śmierci. Wtedy będzie mogła powiedzieć: „Patrzcie, nic nie działa – mówiliśmy to od początku”. I wskaże winnych – nie tylko PiS, lecz także całe państwo i każdą jego służbę wraz z jej pracownikami. Dlatego dziś...
[pozostało do przeczytania 3% tekstu]
Dostęp do artykułów: