Dziękujemy Za Odwagę 

Codzienność w warunkach rozwijającej się epidemii to również zwykłe sprawy. Wszystko musi funkcjonować po to, żeby życie mogło normalnie się toczyć. A do tego potrzebni są ludzie.

Kiedy w zeszłym tygodniu wracałem wieczorem do domu, zatrzymałem się w lokalnym sklepie spożywczym, żeby kupić kilka brakujących drobiazgów. W sklepie cztery ekspedientki, moje sąsiadki, z którymi znamy się z widzenia od lat, krzątały się na chwilę przed zamknięciem. Nad ladą pojawiła się pleksiglasowa osłona na wysokości twarzy. Ale i tak dawało się wyczuć napięcie. „Dajemy radę” – powiedziała sympatyczna pani, podliczając moje zakupy. „Ale zdarzają się ludzie, którzy nie bardzo doceniają to, co robimy”. 

Takich sklepów jest w Polsce ponad 100 tysięcy. W każdym z nich pracują ludzie, którzy w tych ciężkich dniach stoją na pierwszej linii walki z chińską zarazą. Wojna z tą epidemią możliwa jest wyłącznie dzięki tym, którzy wykonują całą masę zwyczajnych obowiązków. Bez tych ludzi ta walka byłaby skazana na porażkę. W oczywisty sposób dotyczy to lekarzy, pielęgniarek oraz innych osób działających na co dzień w służbie zdrowia. Pracowników sanepidu, laborantów, farmaceutów czy aptekarzy. Przy wielu okazjach i słusznie słyszymy o zaangażowaniu policjantów, żołnierzy, przedstawicieli innych służb mundurowych włączonych w działania kryzysowe, z jakimi właśnie mamy do czynienia. Z tego świetnie zdajemy sobie sprawę. Jednak nie bardzo pamiętamy o znaczeniu innych ludzi, dzięki którym w tych nadzwyczajnych okolicznościach my wszyscy możemy prowadzić w miarę normalne życie. Bez pilotów, stewardes, pracowników lotnisk nie dałoby się zorganizować lotniczej operacji powrotu 30 tysięcy naszych najbliższych z urlopów, podróży służbowych, czasem ze szkół. Kierowcy miejskich autobusów, tramwajów i komunikacji miejskiej oraz pociągów również codziennie podejmują ryzyko po to, żebyśmy mogli dojechać do pracy. Pomimo wyłączenia części handlu – do sklepów ciągle musi...
[pozostało do przeczytania 37% tekstu]
Dostęp do artykułów: