Porządki w Wojskowym Instytucie Higieny i Epidemiologii. Kontrola MON: dorabianie do pensji i brak zakazu konkurencji

Laboratorium strategicznej wojskowej instytucji odpowiadającej m.in. za walkę z koronawirusem przez lata nie posiadało oficjalnej akredytacji potwierdzającej… wysoką jakość prowadzonych badań. Proces jej uzyskania ruszył dopiero po zmianach personalnych dokonanych przez Mariusza Błaszczaka, szefa MON.  

Wąglik, gruźlica czy koronawirus – badania nad tymi groźnymi dla ludzi mikroorganizmami może wykonywać tylko kilka laboratoriów w Polsce. Na tej bardzo krótkiej liście jest Ośrodek Diagnostyki i Zwalczania Zagrożeń Biologicznych (ODiZZB) w Puławach. Wchodzi on w skład Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii (WIHE) – strategicznej dla armii instytucji odpowiedzialnej za walkę z zagrożeniami biologicznymi, radiologicznymi i chemicznymi. Z ustaleń „GP” wynika, że w ubiegłym roku kontrola MON wykazała tam szereg nieprawidłowości. W efekcie jeszcze w trakcie jej trwania Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej, wymienił dyrektora WIHE. To był jednak dopiero początek zmian. Półtora miesiąca temu, po dziewięciu latach zostali odwołani szef Ośrodka w Puławach i jego dwóch podwładnych. „Gazeta Wyborcza” i portal onet.pl wskazywały, że miało to doprowadzić do chaosu w tej ważnej dla bezpieczeństwa RP placówce, a wojsko kosztować utratę możliwości wsparcia cywilnych służb w walce z koronawirusem. Tymczasem sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Z ustaleń „GP” wynika, że głównym powodem dymisji w Ośrodku w Puławach były poważne opóźnienia w uzyskaniu przez tę placówkę akredytacji potwierdzającej wysoką jakość prowadzonych tam badań. Jej brak poważnie utrudnia wykorzystywanie osiągniętych wyników prac, ponieważ ich wiarygodność można podważyć. „Ze względu na istotne znaczenie ośrodka WIHE w Puławach dla całych Sił Zbrojnych RP, obecnie personel ośrodka intensywnie pracuje nad uzyskaniem akredytacji. Procedura akredytacyjna została już rozpoczęta” – podkreślił w piśmie do „GP” Wydział Prasowy MON.

SKW bada, czy doszło do...
[pozostało do przeczytania 62% tekstu]
Dostęp do artykułów: