Pamiętnik

Prawda o czasach komuny jest ciągle niesłychanie potrzebnym, a zarazem wielce deficytowym towarem. Można tylko chylić czoło przed Bohdanem Urbankowskim, który w swym najnowszym dziele zajmuje się całym draństwem komunistycznego reżimu i upodleniem literackiego środowiska.

Autor „Ja Szekspir, ja Bóg” decyduje się na mroczną, acz frapująca powieść, w której na tle losów polskich obywateli (zwłaszcza kulturalnej elity) rozwija się kariera demiurga zła – ubeka, będącego syntezą wielu nadzorców literatów i literatury.

Najwięcej postać zawdzięcza osobie Krzysztofa Majchrowskiego, który w służbie Władzy Ludowej dosłużył się stopnia generała i rozstał się z tym światem w roku 2000, popełniając samobójstwo (choć dobrze poinformowani twierdzą, że nie można odejść z Organów na własną prośbę). Urbankowski dodaje mu ambicje literackie i dodatkową tożsamość, wzbogaca historię o romans z tajemniczą tajną współpracowniczką Laryssą i rozwija trudne do zbadania relacje z towarzyszami z Moskwy. Ktoś, kto chciałby traktować dzieło jako źródło historyczne, jest w niemałym kłopocie. Setka prawdziwych agentów – Szczypiorski, Kapuściński, Drawicz, Koźniewski, Worcell, Aleksander Wieczorkowski (a imię ich legion!) – miesza się z postaciami fikcyjnymi, co nie zmienia jednak ani autentyzmu opowieści, ani jej wymowy, ani brudnej prawdy o czasach zniewolenia i zdemoralizowania. Literatura więcej może. Zwłaszcza jeśli próbuje dociec motywów, które kierują postępowaniem zawodowych deprawatorów, kontrolerów, manipulatorów marionetek, a w efekcie często moralnych i fizycznych zbrodniarzy. Działania ich współpracowników można rozpoznać łatwiej. Rewelacyjna książka!

Bohdan Urbankowski
„Ja Szekspir, ja Bóg”
Instytut historyczny NN, Warszawa 2019
[pozostało do przeczytania -3% tekstu]
Dostęp do artykułów: