W mieście jednego artysty. Kraina Gaudíego

To było jego miasto. Tutaj zawsze czuł się najlepiej. Dlatego większość dzieł, które stworzył, projektował z myślą właśnie o tym miejscu. Dziś to miejsce wspomina go wyjątkowo dobrze. Jako oryginalnego starca, z długą, czarną brodą. Jako głęboko wierzącego ascetę i artystę z bożym pierwiastkiem do tworzenia.

– Tutaj chyba nie znają jesieni, co? – mieląc w dłoni wciąż zielony listek drzewa pomarańczy Paweł wyraźnie się rozmarza.
– Chyba nie... – odpowiadam, zajęty pochłanianiem widoków, które są przed nami. Paweł ma rację. W Barcelonie już niemal lato. Plus 20 stopni i te lśniące słońcem pomarańcze na drzewach. Opuszczamy metro na swojsko brzmiącej stacji
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: