Kidawa-Błońska – marionetka Tuska. Archaiczny „tuskizm” jej szkodzi, ale nie uwolni się od tych powiązań

KRAJ [Wybory prezydenckie, Kidawa-Błońska, Tusk]

Małgorzata Kidawa-Błońska zawdzięcza Donaldowi Tuskowi to, że kandyduje w wyborach prezydenckich, bo jego ludzie poparli ją w prawyborach w PO. Niegdyś była rzecznikiem premiera Tuska i zbliżony typ relacji łączy oboje do dziś. Gdy jej sztab załamany był kolejnymi wpadkami, a współpracownicy ścigali się, kto szybciej zabierze jej mikrofon, poparcie Tuska jako „ważnego polityka europejskiego” wydawało się nie najgorszym pomysłem. Ale szybko wyszło, że Tusk nie jest mężem stanu, lecz starym Tuskiem, wygłodniałym polityki krajowej. Do tego nierozumiejącym, że minęło sporo lat i ze swoim „palikociarstwem” jest po prostu archaiczny. Ten „tuskizm” będzie szkodził kandydatce na prezydenta, ale jednocześnie nie zdoła się ona od niego uwolnić. Czy Tuskowi zależy, żeby Kidawa-Błońska została prezydentem? Odpowiedź na pytanie nie jest wcale łatwa. Jedną z najbardziej charakterystycznych cech Tuska jako polityka jest to, że dba tylko o siebie. Wśród polityków PO postrzeganych
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze