Południk, od którego się zaczyna. Jedną nogą na dwóch półkulach 

Być południkiem, od którego zaczyna się świat? Od którego zaczynają liczyć? Być pierwszym? Brzmi pięknie. Przez stulecia dyplomatyczna walka o ustalenie punktu, przez który będzie przebiegać „bazowy” południk zerowy, nie mogła osiągnąć konsensusu.

Kiedyś przyjmowano, że długość geograficzną całego świata będziemy liczyć według południka przebiegającego przez hiszpańską wyspę El Hierro (zwaną „Wyspą Południkową”). Tam miał być początek. Dopiero w 1884 roku na międzynarodowej konferencji ustalono, że jedynym „południkiem 0” będzie umowna linia przechodząca przez środek lunety Królewskiego Obserwatorium w Greenwich w Londynie.
– Przykro mi, ale tutaj nie ma przejścia – brytyjski policjant łagodnie, ale stanowczo wystawia rękę, blokując nam dalszą drogę.
– Jak to nie ma przejścia? Przecież to droga do Greenwich.
– Tak, ale tędy nie przejdziecie. Trwa demontaż widowni.
– Jakiej znowu widowni?
– Po zawodach jeździeckich. Skończyły się igrzyska, sir.
– Urządzaliście zawody jeździeckie w ogrodach Greenwich? – nie dowierzam.
– W rzeczy samej. A teraz panowie pozwolą, ale muszę was przeprosić i prosić o zawrócenie.
Ta scenka z 2012 roku, gdy pierwszy raz usiłowałem dostać się w okolice południka zero, tylko wzmogła moją ciekawość. Nie mogłem się spodziewać, że dostęp do jednego z najsłynniejszych parków świata będzie zatarasowany barierami z kratami. Minęło trochę czasu, a ja nadal chciałem stanąć na południku, od którego wszystko się zaczyna. Gdy wreszcie to mi się udało, czułem przypływ delikatnego entuzjazmu. Z drugiej jednak strony wkraczam na miejsce, o którym uczy się każde dziecko w szkole podstawowej. O którym słyszały kiedyś zarówno dzieci z podstawówki w Zimbabwe, jak i egzotyczni Eskimosi. Sławne Greenwich. Majestatyczne, bo królewskie, obserwatorium astronomiczne! Słynne Flamsteed House z Meridian Courtyard! To musi działać! I faktycznie działa...
– Poproszę 16 funtów – w pierwszej...
[pozostało do przeczytania 55% tekstu]
Dostęp do artykułów: