Zyziu na koniu Hyziu

Znany z Telewizji Republika publicysta oraz pojawiający się także w moich tekstach w Gazecie Polskiej politolog wystąpili w programie Moniki Jaruzelskiej w willi na Ikara w Warszawie. Rozumiem, że obaj panowie znają towarzyszkę panienkę ze szkoły no i ich namówiła, a poza tym niczego zdrożnego u niej nie mówili, a nawet przeciwnie. Ale co do mnie, to również zamierzam pojawić się w owej willi, z tym, że dopiero po tym, jak upolitycznione i zastraszone przez PiS sądy eksmitują stamtąd towarzyszkę wraz z panienką. I całkiem bezprawnie przekażą willę przedwojennym właścicielom Przedpełskim. Niech żyje bezprawie!

Konkurs na żenadę roku 2020 uważam za rozstrzygnięty, zanim ów rok się na dobre zaczął. Po tym, jak 12-letnia Viki Gabor wygrała Eurowizję Junior, podupadła piosenkarka Kayah postanowiła podłączyć się pod jej popularność. Napisała śpiewaną wspólnie żenującą piosenkę zatytułowaną „Ramię w ramię”, w której ogłosiła się „siostrą” młodszej o cztery dziesięciolecia dziewczynki. Bardziej łopatologicznego i prymitywnego PR-u nie widziałem - jak żyję. „Ty siostrę masz we mnie aż po kres, wśród krętych dróg nie zgubimy się” oraz „bo żadna dama nie będzie tańczyć sama, gdy sióstr tyle ma” – ogłosiła w ramach autopromocji stara czarownica. Rzecz jasna nic gorszego, niż siostrzeństwo podobnej Baby Jagi, przyjaciółeczki Joli Kwaśniewskiej, dziewczynce przydarzyć się nie mogło. Ukąszenie przez skorpiona a nawet odgryzienie którejś kończyny byłoby zdecydowanie mniej groźne - niż zamordowanie własnego rozwoju poprzez zapisanie się do zdychającego, syfiastego, postkomunistyczno-prowincjonalnego świata szołbiznesu III RP.
Niemal podobnie żenujący jak Kayah okazał się Bartosz Węglarczyk, jak się okazało naczelny Onetu, który zaproponował: „Wyobraźmy sobie, że prezydent Andrzej Duda decyduje się nie jechać do Izraela, ale wysyła za to, jako swego oficjalnego przedstawiciela, byłego prezydenta Lecha Wałęsę… Wyobraźmy sobie konferencję prasową...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: