Sens krzyża

Felieton [Walka o dusze]

Są sytuacje, które po ludzku trudno jest zrozumieć, które po ludzku zwyczajnie nie mają sensu, ale gdy spojrzeć na nie z perspektywy głębszej niż codzienność, nabierają niezwykłego sensu. Byłem kilka dni temu na pogrzebie. Kościół pełen ludzi, kilkunastu księży, a nawet biskup. I pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że był to pogrzeb dwunastoletniej dziewczynki, głęboko niepełnosprawnej, która od lat była podłączona do respiratora, a wcześniej i tak miała bardzo ograniczony kontakt z otoczeniem. Dla wielu zwolenników nowoczesności życie osób takich jak ona jest tak bardzo pozbawione „jakości”, że aż nie jest jasne, czy jest sens pozwalać im żyć. Z fałszywego miłosierdzia pozwala się na zabijanie takich ludzi. Dlaczego o tym piszę? Bo Zuzia – wie o tym każdy, kto kiedykolwiek odwiedził ją i jej rodziców w domu – była prawdziwym znakiem Bożej obecności, Bożej miłości. Gdy przyjechaliśmy do jej rodziców z naszymi dziećmi, od razu uderzyło nas to, że w
     
58%
pozostało do przeczytania: 42%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze