Oczernić świadków, czyli beznadziejna obrona Grodzkiego. „Ludzie podstawieni” i niewinny marszałek

Zarzuty korupcyjne przedstawione prof. Tomaszowi Grodzkiemu są na tyle mocne, że marszałek Senatu wciąż nie zdecydował się, aby się z nimi zmierzyć. Tymczasem osób, które mówią o „wręczaniu kopert”, przybywa, więc wytłumaczenie się z afery łapówkarskiej jest coraz trudniejsze. Dlatego zarówno prof. Grodzki, jak i środowisko z nim związane starają się zdyskredytować i zastraszyć osoby oskarżające go o korupcję.

Jako pierwsza o korupcji na oddziale prof. Tomasza Grodzkiego powiedziała prof. Agnieszka Popiela z Uniwersytetu Szczecińskiego i to na nią najpierw wylała się fala pomówień, gróźb, a także zastraszania ze strony władz Uniwersytetu Szczecińskiego.
Po tym, jak napisała na Facebooku, że prof. Tomasz Grodzki wziął od niej 500 dolarów łapówki, zaczęły się pojawiać wyzwiska pod jej adresem i anonimy. Na odsiecz marszałkowi Senatu ruszył także szczeciński dodatek do „Gazety Wyborczej” piórem Adama Zadwornego. Autor publikacji na ten temat nie podjął nawet próby ustalenia, czy Grodzki faktycznie przyjął łapówkę. Skupił się na podważaniu wiarygodności autorki wpisu. To wystarczyło władzom Uniwersytetu Szczecińskiego do podjęcia działań przeciwko prof. Agnieszce Popieli. Rektor uczelni wystosował wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec pani profesor.
Z pomocą marszałkowi Senatu pośpieszyła także dziennikarka Hanna Lis. Orzekła kategorycznie na Twitterze: „Nie ma »sprawy Grodzkiego«. Jest sprawa niszczenia i zaszczuwania ludzi. W imię czego? Władzy? Profitów? Naprawdę, nawet w Święta Bożego Narodzenia nie potraficie się opamiętać?”. Pomijając już fakt, że w święta media publiczne nie przedstawiały kolejnych świadków, którzy „wręczali koperty” Grodzkiemu, to Hanna Lis jako dziennikarka nie podjęła próby sprawdzenia, czy świadkowie wypowiadający się na łamach Radia Szczecin i „Gazety Polskiej” mówią prawdę. Nie ruszając się z Warszawy, uznała, że sprawy nie ma i koniec.
Podobną taktykę przyjęło większość...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: