Aborcjonizm można pokonać edukacją

Do obecnego parlamentu weszły zarówno osoby popierające zdecydowanie liberalizację aborcji, jak i osoby domagające się jej całkowitego zakazu. Ubolewam, że ci drudzy, czyli głównie konfederaci, skupiają się nie na pokazywaniu zła aborcji i na zwalczaniu argumentów zwolenników liberalizacji aborcji, lecz na waleniu w PiS. W internecie spotykam się z komentarzami, że partia rządząca „ma krew nienarodzonych na rękach”, że popadła w ekskomunikę (kompletny absurd), bo mogła, a nic nie zrobiła, by zlikwidować wyjątki dopuszczające aborcję. Gdybym był zwolennikiem aborcji i miał duże możliwości manipulowania społeczeństwem polskim, to bym tak właśnie działał. To znaczy z jednej strony wspierałbym tych, którzy krzyczą, że aborcja jest prawem człowieka, a z drugiej wspierałbym tych, którzy w najmocniejszych słowach obrażają zwolenników tzw. kompromisu aborcyjnego. Tymczasem w obecnej sytuacji trzeba nie agresji pt. „PiS – mordercy dzieci”, lecz rzeczowej, długofalowej edukacji, by zmniejszyć grupę zwolenników liberalizacji aborcji i zwiększyć grupę tych, którzy byliby za taką zmianą prawa, by nie można było dokonywać aborcji na przykład z powodu stwierdzenia u nienarodzonego dziecka zespołu Downa – mówi ksiądz prof. Dariusz Kowalczyk, jezuita, wykładowca Wydziału Teologii Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. Z ks. prof. Dariuszem Kowalczykiem rozmawia Katarzyna Gójska

W debacie publicznej przedstawia się prawo do aborcji jako jedno z praw człowieka. Po wolności słowa, prawie do głosowania, równouprawnieniu. Jest ono prezentowane jako naturalna konsekwencja rozwoju cywilizacyjnego. Co Ksiądz myśli o tym zjawisku i jakie będą jego konsekwencje?
Niestety, kwestia praw człowieka została zideologizowana, stając się częścią neomarksistowskiej rewolucji, która – tak jak marksistowsko-leninowska rewolucja, tylko inaczej – chce stworzyć nowego człowieka i nowy świat. A zaczyna – jakżeby inaczej – od niszczenia realnego świata...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: