Opozycja sama w domu

Jakoś tak się układa, że czas przedświąteczny jest dla opozycji wyjątkowo trudny. Zamiast wyciszenia emocji i łagodzenia sporów, dzielenia się opłatkiem na kolejnych spotkaniach, politycy totalnej wprowadzają się w stan graniczący z histerią i demonstrują zupełny rozstrój nerwów.

Uniemożliwia im to, rzecz jasna, podejmowanie racjonalnych decyzji i wyklucza chłodne reakcje – stąd słynny „pucz” sejmowy w czasie Wigilii i kolejnych dni, gdy posłowie PO i Nowoczesnej okupowali salę sejmową. Jedna z najgłupszych akcji politycznych, z której kpić będą Polacy jeszcze przez długie lata. Teraz także szał ogarnia umysły i sama jestem ciekawa (piszę ten tekst jeszcze przed ostatnim przed świętami posiedzeniem Sejmu), co tym razem panowie i panie z ław opozycji będą wyprawiać. Jedno jest pewne – wszyscy, niezależnie od strony sporu politycznego, przyzwyczaili się już, że strasznie wrzeszczą, miotając najcięższymi oskarżeniami i wzbijając się na najbardziej radykalne (i niezmiernie głupiutkie) porównania. Przyzwyczaili się i… ów teatr nie robi na nikim – prócz gorliwców z TVN i „Wyborczej” – zbyt wielkiego wrażenia.
Teraz powodem, dla którego redaktorzy postkomunistycznych mediów, różni eksperci zaprzyjaźnionych organizacji i politycy PO nie są w stanie zajmować się przygotowaniami świątecznymi, jest projekt nowelizacji ustawy o ustroju sądów powszechnych i Sądu Najwyższego. Komitet Helsiński ogłasza, że projekt „cofa Polskę poza granicę cywilizacji europejskiej”; TVN grzeje temat pod hasłem „ustawa represyjna”; Grzegorz Schetyna rutynowo głosi, że ta ustawa „łamiąca kręgosłupy sędziom to hańba”; a Lech Wałęsa nie mniej rutynowo krzyczy: „Wzywam do ponadmilionowego marszu na Warszawę i zrobienia porządku, będę na czele!”.
Część biednych lemingów elektryzowanych tymi wszystkimi wypowiedziami pewnie jest teraz nieco roztrzęsiona, ale raczej na żaden „ponadmilionowy marsz” się nie wybiera. Choćby dlatego, że pewnie nie ma w kraju nawet...
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: