Jesień szpiega. Wpadki wywiadu Rosji

Zwiększona aktywność rosyjskich służb specjalnych w Europie i USA trwa już od 2014 roku. Dopiero jednak od zamachu na Skripala zachodnie służby poważniej zajęły się tym problemem. Efekt? Zdemaskowanie wielu agentów wywiadu wojskowego Rosji, ujawnienie prób zabójstw, generalnie seria wpadek rosyjskich szpiegów. Tak złej passy jak tej jesieni rosyjski wywiad nie miał od dawna.

Niewątpliwie największe polityczne konsekwencje może mieć sprawa zabójstwa Zelimchana Changoszwilego. Tego uchodźcę z Gruzji, czeczeńskiego weterana wojen z Rosjanami na Kaukazie, zastrzelono 23 sierpnia w Berlinie. Zabójcę Rosjanina schwytano błyskawicznie, od początku wiele wskazywało na robotę rosyjskich służb. Śledztwo to najwyraźniej potwierdziło, bo 4 grudnia niemieckie władze publicznie poinformowały o swych podejrzeniach, że to rosyjscy agenci byli powiązani z zabójstwem Changoszwilego. W związku z tą sprawą Niemcy uznali za persona non grata dwóch pracowników ambasady rosyjskiej. Obaj dyplomaci pracowali dla wywiadu rosyjskiego. Berlin twierdzi, że zgromadził „wystarczająco dużo wskazówek”, iż za zamordowaniem Changoszwilego stoi Kreml lub Kadyrow. Ta sprawa komplikuje relacje niemiecko-rosyjskie, co było już zresztą widać w kontaktach Władimira Putina z Angelą Merkel podczas szczytu formatu normandzkiego w Paryżu. Prezydent Rosji tak naprawdę przyznał tam bowiem, że to jego służby są odpowiedzialne za śmierć Changoszwilego – na konferencji nazwał go terrorystą i zbrodniarzem.
 
„Narciarze” z GRU
W dniu, w którym Niemcy uderzyły w Rosję za jej udział w zabójstwie Czeczena, francuski „Le Monde” napisał, że co najmniej 15 rosyjskich szpiegów – prawdopodobnie należących do osławionej jednostki 29155 GRU – używało regionu Haute-Savoie we francuskich Alpach jako logistycznego zaplecza, bazy wypadowej do działań na terenie Europy. Z dochodzenia prowadzonego wspólnie przez wywiady Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, Francji i USA...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: