Napad przed bankiem. Była zbrodnia, kary brak

Kryminalni [Tajemniczy napad sprzed lat]

Łupem bandytów padło niemal półtora miliona złotych, podczas napadu zginął konwojent. Śledztwo przeprowadzono na niespotykaną wcześniej skalę, a i tak mordercy do dziś pozostają nieznani, choć minęło… 55 lat! Ta zbrodnia należy do największych zagadek kryminalnych. Spekulowano, że sprawcami byli agenci służb specjalnych PRL – stąd ich bezkarność. Historia napadu z 22 grudnia 1964 roku, do którego doszło w centrum Warszawy, była wiele razy opisywana, a pomimo upływu ponad pół wieku nadal domysły dominują nad faktami. Wprawdzie co pewien czas pojawiają się „przełomowe” informacje, ale nie ma już wątpliwości, że sprawcy jednego z najbrutalniejszych rabunków nigdy nie staną przed sądem. – Karalność tych przestępstw się przedawniła – przyznał „Kryminalnym” prokurator Łukasz Łapczyński z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Przed ówczesnymi świętami Bożego Narodzenia obroty w Centralnym Domu Towarowym (późniejszy Smyk) były ogromne. Gotówkę z całodobowego utargu przewożono do
     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze