Krok do przodu zamiast katastrofy. Rocznicowy szczyt NATO

ŚWIAT [Londyn, szczyt NATO]

Choć Macron wieszczy „śmierć mózgu”, w Londynie okazało się, że 70-letni pacjent ma się bardzo dobrze. Szczyt rozwiał wiele obaw, wszak poprzedzające go tygodnie pełne były publicznych sporów w łonie NATO. Niektóre wydają się ostatecznie zakończone, w innych trzeba jeszcze ogólnikowe deklaracje zamienić w szczegółowe działania. „NATO to 29 różnych krajów po obu stronach Atlantyku, z różną historią, różną geografią i różnymi politycznymi partiami u władzy. Więc i są między nami różnice” – tak problemy, jakie pojawiły się w Sojuszu przed londyńskim szczytem, skomentował jego sekretarz generalny Jens Stoltenberg. Najważniejsze, że daje się te różnice przezwyciężać lub przynajmniej wyciszać z korzyścią dla NATO. Tak było też w Londynie. Wielu ekspertów i publicystów, zwłaszcza z paru zachodnich państw oraz Rosji i Chin, podgrzewało atmosferę i wieszczyło totalną katastrofę. Tymczasem nic takiego się nie wydarzyło. Przywódcy NATO potwierdzili swoje zobowiązanie do
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze