Leggitima difesa

We Włoszech rozgorzała po raz kolejny dyskusja na temat obrony koniecznej. Pod Bolonią, w niewielkiej mieścinie Bazzano, pan Stefano Natalini, od wielu lat opiekujący się pewną willą, został w nocy obudzony jakimiś dziwnymi odgłosami. Okazało się, że przez ogrodzenie wdzierają się złodzieje. 

Jak pisze włoska prasa, cała ta okolica to zapomniana przez świat, zapadła dziura z różnymi uprawami, niewielkimi posiadłościami i obozowiskami, gdzie po nocach grasują złodziejskie bandy. Pan Natalini był przerażony. Wiedział, że wokół żywej duszy, a w wielkim domu był tylko on i jego żona. Widząc wchodzących do środka ludzi, zaczął strzelać. Część strzałów oddał w
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: