Nie chcą Banasiów, ale chcą Gawłowskich

Felieton [Okoniem]

Nazwisko prezesa NIK pojawiło się w debacie kandydatów na kandydata PO w wyborach prezydenckich. „Banaś” był używany jak niegdyś „Misiewicz” – zresztą były rzecznik MON także był obecny w jednym z wystąpień. Kidawa-Błońska i Jaśkowiak pokazywali Polskę w upadku – władza notorycznie łamie prawo, łamie konstytucję, niszczy wszystko, co wcześniej Platforma z takim mozołem budowała.  Od wicemarszałek Sejmu mogliśmy się nawet dowiedzieć, że przestała istnieć Grupa Wyszehradzka i ona, jeśli wygra z prezydentem Dudą, będzie ją budować na nowo. Jaśkowiak mylił Radę Bezpieczeństwa z BBN, jego konkurentka miała problem z podaniem właściwej nazwy Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, nazywając go na początku Europejskim Trybunałem Konstytucyjnym. Oboje zaklinali się, iż mają opracowany plan na pokonanie Andrzeja Dudy, i podkreślali, że urzędująca głowa państwa nie miała w mijającej kadencji ani jednej aktywności, z której oni jako obywatele mogliby być dumni. Przytyki
     
34%
pozostało do przeczytania: 66%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze