Strach i pomówienia

Sprawa prezesa NIK Mariana Banasia to poważny test dla wszystkich struktur państwa. Od jego rozstrzygnięcia zależy wiele procesów, które zostały uruchomione w czasie rządów PiS. Właściwie każde rozstrzygnięcie niesie poważne konsekwencje.

Kim jest Marian Banaś? W oczach opinii publicznej obecny prezes Najwyższej Izby Kontroli pojawił się dopiero w momencie, gdy materiał telewizji TVN zasugerował, że może on mieć niejasne związki z krakowskimi przestępcami, a w należącej do niego kamienicy prowadzony był tzw. hotel na godziny.

Istotnie, Banaś nigdy nie był ani znanym politykiem, ani urzędnikiem, który występował w świetle medialnych reflektorów. Wiele osób mogło odnieść wrażenie, że pojawił się dopiero ostatnio i jest człowiekiem bez przeszłości, który naraz – dla totalnej opozycji – stał się symbolem sobiepaństwa Dobrej Zmiany i wątpliwych standardów moralnych obecnych elit władzy.
Dzieje się tak dlatego, że Banaś nie jest właściwie politykiem, nie należy do żadnej partii i nie jest związany z żadną z potężnych frakcji rywalizujących o wpływy. Zawsze był utożsamiany z tzw. środowiskiem niepodległościowym. W 1979 roku ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od 1976 roku był związany ze środowiskiem antykomunistycznej opozycji. Zajmował się organizowaniem podziemnych struktur, redagował opozycyjne pismo „Homo Homini”, był członkiem Studenckiego Komitetu Solidarności, Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, Instytutu Katyńskiego oraz Konfederacji Polski Niepodległej i Polskiej Partii Niepodległościowej. W latach 1981–1983 był więziony za działalność antykomunistyczną. W kręgu władzy pojawił się w czasie rządu Jana Olszewskiego, pełnił wtedy funkcję doradcy ministra spraw wewnętrznych Antoniego Macierewicza. Zawsze uchodził za człowieka skupionego na działaniu i nie zabiegał o splendory. Stąd też w czasach pierwszego rządu PiS zajmował czysto fachową funkcję wiceministra finansów. Doświadczenia...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: