Czerwony kontratak

Czarzasty stwierdzający, że Armia Czerwona to wyzwoliciele. Partia Razem wybielająca komunizm w rocznicę Wielkiego Głodu. Biedroń z magnesikami z Mao i Che – czerwonymi, masowymi mordercami. Debile w koszulkach z Leninem. Co się właściwie w naszej Polsce – tak bardzo dotkniętej koszmarem komunizmu – dzieje?

Trzeba to sobie szczerze powiedzieć. Mamy do czynienia z kontrofensywą czerwonej bandy, zwłaszcza w wymiarze debaty o historii. Wracają tezy wydawałoby się dawno skompromitowane, coraz śmielej zaczyna się bronić zarówno czerwonych oprawców, jak i ideologii, w myśl której mordowali. Okazuje się, że ludzie umoczeni w stary system (albo idioci fotografujący się na tle masowych morderców) stają się równoprawnymi dyskutantami w debacie o pomniku Bitwy Warszawskiej. Przykłady te można mnożyć, a kilku warto się przyjrzeć uważniej.

Negacjoniści Razem
Spróbujmy wyobrazić sobie taką odezwę. „Dziś dzień ofiar Hitlera. My, nowe pokolenie narodowych socjalistów stanowczo odcinamy się od wypaczeń polityki malarza z Wiednia, uważając, że nie był to prawdziwy narodowy socjalizm. Co więcej, jesteśmy przeciw każdej formie totalitarnej zbrodni, bowiem dziś hitlerowską politykę prowadzą Izrael i USA”. Każdy normalny człowiek uznałby to nie tylko za bełkot, lecz także za próbę wybielania zbrodniczej ideologii. Do czegoś bardzo podobnego posunęła się partia Razem, gdy jej młodzieżówka w dzień ofiar Wielkiego Głodu stwierdziła, że ludobójstwo to było efektem nacjonalizmu. Słowem nie wspomniała o komunizmie, a następnie powiedziała, że analogiczne praktyki dzieją się dziś w Izraelu i Brazylii. Absurd tej „odezwy” najlepiej oddaje komentarz Moniki Andruszewskiej, wieloletniej polskiej korespondentki na terytorium Ukrainy: „Ależ to jednak wyjątkowe draństwo, by wykorzystywać rocznicę ludobójstwa kilku milionów Ukraińców do własnych celów politycznych. To po prostu straszne wyrachowanie. (...) Nie wiem, jak mają się czuć...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: