Krajobraz po exposé

„Normalność”. To słowo pojawiało się w exposé premiera Mateusza Morawieckiego wielokrotnie. I choć odnosiło się ono do flagowego programu Zjednoczonej Prawicy – budowy polskiego modelu dobrobytu, to już teraz widać, że o „normalność” będzie trudno także w samym Sejmie.

O tym, że to od sytuacji materialnej Polaków zależy powodzenie rządu Zjednoczonej Prawicy, nie trzeba nikogo przekonywać. Pokazały to każde wybory po 2015 roku, w których PiS wygrywał nie tylko dzięki ogromnemu kryzysowi opozycji, ale przede wszystkim dzięki temu, że Polacy rzeczywiście mają coraz więcej pieniędzy.

Zmiana w Dobrej Zmianie
Nic więc dziwnego, że premier Morawiecki zamierza kontynuować program Dobrej Zmiany. Do tego trzeba jednak przebudowy samego tego programu. Dlatego szef rządu zaproponował szereg zmian, które mają zrewolucjonizować przedsiębiorczość, system podatkowy i poprawić poziom inwestycji. Do kluczowych zapowiedzi z exposé należą uproszczenie podatków, mały ZUS plus dla mikrofirm, CIT na wzór estoński oraz zintensyfikowanie inwestycji dla silnych marek na światowym rynku. „Polska ma być poduszką bezpieczeństwa przed dzisiejszymi prognozami w gospodarce światowej” – deklarował premier. Jednocześnie rząd obiecuje kontynuację sztandarowych inwestycji – realizację Centralnego Portu Komunikacyjnego, przekop Mierzei Wiślanej, budowę dróg Via Carpatia i Via Baltica oraz kluczowego z punktu widzenia polskich interesów energetycznych gazociągu Baltic Pipe.
Z opinii ekspertów wynika, że najbardziej palące kwestie do rozwiązania są dwie. – Po pierwsze, przewidywalność i stabilność przepisów. To absolutnie kluczowe: od stabilności zależą przecież nasze inwestycje. Biznes musi wiedzieć, na jakich warunkach prowadzona jest gra – mówi „Gazecie Polskiej” Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. – Po drugie, konieczne jest uproszczenie systemu podatkowego, choć trafniej pasuje tu nazwa „chaotycznego...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: