Donald Tchórz

Dodano: 26/11/2019 - Nr 48 z 27 listopada 2019

Felieton [Wrzutka]

Żeby Kleopatra miała brzydszy nos, historia świata mogłaby potoczyć się inaczej. Gdyby Donald Tusk był typem prawdziwego wojownika – zapewne też. Przegrana w 2005 roku zaowocowała ciężką traumą lidera, z której pół Polski nie może się pozbierać. A mogło być tak pięknie. Pamiętamy tamtą wiosnę – lewica rozgromiona, Cimoszewicz skompromitowany, dwie partie PiS i PO ręka w rękę idą po władzę, żeby zgodnie z zaprezentowanymi programami zreformować Polskę. Premier z Krakowa, prezydent z Żoliborza… Aliści wystarczyły zranione ambicje, wpływ politycznych szamanów i najbardziej proreformatorska partia stała się obroną starych układów, konserwatorem ubekistanu, a nade wszystko promotorem wojny polsko-polskiej. Nie sądzę, żeby sam Tusk wiedział, dokąd to go zaprowadzi, zresztą to, co zakrawało na tragifarsę, po Smoleńsku stało się tragedią. I znów zabrakło odwagi liderowi, by stanąć w prawdzie, postawić się Putinowi i przejść do historii jako mąż stanu. Tymczasem w polityce
     
49%
pozostało do przeczytania: 51%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze