Droga PiS-u

Marszałkiem Senatu został Tomasz Grodzki. W ciągu tygodnia po nominacji napisano o nim chyba wszystko, a sam zainteresowany zdążył już wywołać ogólnopolskie oburzenie oraz wygłosić jedno orędzie do narodu. Tymczasem mnie zastanowiła kolejny raz kalka, którą stosuje Platforma Obywatelska.

Tak się bowiem składa, że na marszałka desygnowano kandydata podobnego do poprzedniej osoby piastującej to stanowisko. Grodzki, podobnie jak Stanisław Karczewski, jest lekarzem. Obaj są w podobnym wieku i starają się mówić o łagodzeniu konfliktów. Nie jest to pierwszy raz, gdy strona dzisiejszej opozycji próbuje małpować PiS. Tak było, gdy powoływali Kluby Obywatelskie na wzór Klubów „Gazety Polskiej”. Tak jest, gdy próbują mówić tym samym językiem, co PiS, i obiecywać to samo, tylko lepiej. KOD i jego happeningi to z kolei nieudane nawiązanie do tego, co niegdyś robił Piotr Lisiewicz i Naszość. Organizacja marszy. Miesięcznice. Antykomunizm. To przerabiała opozycja w ciągu ostatnich czterech lat. Problem był jednak taki, że wszystko to było tylko karykaturą i kończyło się przeważnie kompromitacją. Życie bowiem natychmiast mówiło: „Sprawdzam”. Coś czuję, że podobnie będzie z marszałkiem Grodzkim i większością opozycji w Senacie. Tak jak Prawo i Sprawiedliwość nie jest monolitem, tak i senatorowie, którzy desygnowali marszałka, mają różne interesy, które prędzej czy później rozjadą się z linią polityczną. Obstawiam, że po wyborach prezydenckich i ewentualnym zwycięstwie prezydenta Andrzeja Dudy zacznie się prawdziwa rozgrywka o Senat. Mam wrażenie, że naśladowanie PiS-u przez opozycję może jej nie wystarczyć, aby utrzymać status quo.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: