Synod Polski

Za kilkanaście dni startuje w Niemczech „Droga Synodalna”, czyli wielkie – zaplanowane na dwa lata – spotkanie poświęcone głębokiej reformie Kościoła. Biskupi i świeccy (z równym prawem głosu i w równej liczbie) będą rozmawiać na temat władzy w Kościele, rewizji katolickiej etyki seksualnej, nowych modeli życia kapłańskiego (czytaj celibatu) i roli kobiet w Kościele (święcenia diakonatu, a kto wie, czy nie kapłańskie).

Zmiany wprowadzone przez ową drogę synodalną prawdopodobnie zostaną później (jeśli nic się nie zmieni) w większej lub mniejszej części zatwierdzone przez Watykan i samego Ojca Świętego, a z czasem narzucone katolikom w całej Europie (choćby za pośrednictwem Synodu dla Europy, którego powołanie postuluje już część niemieckojęzycznych biskupów). Polska od tych zmian wcale nie będzie wolna, a jeśli ktoś liczy, że u nas nic się nie zmieni, to jest w głębokim błędzie. Milczenie, udawanie, że nic się nie dzieje, że to tylko wariaci z Niemiec coś tam sobie gadają, jest postawą krótkowzroczną. Niemieccy katolicy trafnie odczytali linię papieża Franciszka i chcą wykorzystać jego pontyfikat do głębokich zmian, a warto też dodać, że część postulowanych przez nich zmian, a przynajmniej tematów dyskusji, jest dość istotna, a niekiedy zwyczajnie słuszna. Tak jest z kwestią władzy w Kościele. Nie ma powodów, aby uznać, że w wielu miejscach nie mogą sprawować jej świeccy, nie ma powodów, by twierdzić, że na ekonomii czy zarządzaniu znamy się gorzej od księży czy biskupów. Nie ma też powodów, by nie przyjąć, że konieczne jest wprowadzenie nowych modeli życia kapłańskiego, bo stare zwyczajnie się przeżyły. Te problemy warto przedstawiać także w Polsce. Jeśli jednak chcemy rozwiązywać je po swojemu, to zamiast czekać na wyniki „drogi synodalnej” w Niemczech, trzeba przygotować własny Synod, taki, który postawi własne pytania i spróbuje na nie odpowiedzieć wewnątrz tradycji wojtyliańskiej, zgodnie z naszym modelem katolicyzmu, ale także z...
[pozostało do przeczytania 3% tekstu]
Dostęp do artykułów: