Nowe centrum, czyli PiS

Światopoglądowy radykalizm Konfederacji i Lewicy/SLD przede wszystkim w sprawach obyczajowych sprawia, że Prawo i Sprawiedliwość jawi się jako partia środka. Szczególnie że Platforma Obywatelska skazała się na walkę o elektorat kulturowej Lewicy.

Jaki jest nowy Sejm, każdy widzi: Sojusz Lewicy Demokratycznej nie powrócił w klasycznej postkomunistycznej formule, w której poglądy znaczyły jednak zdecydowanie mniej niż bieżące interesy byłej PZPR-owskiej nomenklatury i wyraźna słabość do liberalizmu gospodarczego à la III RP. Lewica szuka dziś dla siebie nowej formuły, w ramach której starzy towarzysze zmuszeni są pójść na częściowe choćby ustępstwa wobec tęczowych rewolucjonistów od Biedronia i socjalfeministek z Razem. I nawet jeśli ani o gram nie ubyło im cynizmu, to jednak potrzebują socjalnego pryncypializmu Marceliny Zawiszy i uwierzytelnionego osobami Roberta Biedronia i Krzysztofa Śmiszka programu LGBTQ+.

Młode wilki na tęczowo
Wysoce prawdopodobne jest, że w przypadku tęczowo-postkomunistycznej Lewicy z prosocjalną nutą najważniejsze w bieżącej walce politycznej będą właśnie tematy obyczajowe. Już dziś słyszymy, że jeden z pierwszych projektów, jakie Lewica złoży do Sejmu, będzie dotyczył „równouprawnienia społeczności LGBT”. Tak zapowiada choćby Krzysztof Gawkowski, niegdyś jeden z „młodych wilczków” Sojuszu (krótko zresztą trzymanych za kark przez starego basiora Leszka Millera), następnie polityk Wiosny, obecnie szef parlamentarnego klubu Lewicy. Choć tajemnicą poliszynela jest, że dla niemałej części wypróbowanych towarzyszy to tematyka co najmniej egzotyczna, to stara gwardia jest pod wrażeniem siły przekazu i oddziaływania, jakie marsze równości zapewniły tęczowo-fioletowej Lewicy.
Po drugiej stronie mamy Konfederację, która w jednej formule stara się połączyć środowiska narodowe, żarliwie katolickie i ultraliberalne. Nie ma co mydlić sobie oczu: to właśnie z tych środowisk najczęściej...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: