Tweetowanie z kosmosu

„Wysyłam tego tweeta z kosmosu przez satelitę Starlink” – tak brzmi historyczna wiadomość wysłana przez Elona Muska za pośrednictwem tzw. orbitalnego internetu. 42 tysięcy satelitów, które docelowo złożą się na projekt, sprawią, że przesyłanie danych będzie możliwe nawet z najodleglejszych zakamarków naszej planety.

Odkąd Elon Musk zbił gigantyczną fortunę na firmie PayPal, regularnie zaskakuje świat nowymi technologiami i rozwiązaniami z najróżniejszych dziedzin. Na łamach „GP” wielokrotnie opisywaliśmy plan kolonizacji Marsa i wizje komercyjnych lotów w kosmos, które mają być możliwe dzięki przedsiębiorstwu SpaceX – kolejnemu, które stworzył miliarder urodzony w RPA. Ponadto Musk zarządza Teslą, jest także pomysłodawcą futurystycznej kolei HyperLoop, a ostatnio jego inżynierowie pracują nad interfejsem mózg-komputer.

Jednak to nie wszystko. Ten bez wątpienia jeden z największych wizjonerów naszych czasów chce pozwolić mieszkańcom Ziemi uzyskać dostęp do dobrodziejstw sieci nawet na najbardziej dzikich obszarach. Chodzi o projekt Starlink, potocznie nazywany galaktycznym internetem. W ramach tego przedsięwzięcia od maja tego roku firma SpaceX regularnie wysyła na orbitę ziemską satelity, które mają utworzyć coś w rodzaju siatki wokół naszej planety. Docelowo będzie nad nami latało aż 42 tys. tego typu urządzeń. Będą one umieszczone na wysokościach 340 km, 550 km oraz 1150 km nad Ziemią. Co ciekawe, każdy z satelitów wyposażony jest w silnik jonowy typu Halla, bazujący na kryptonie. Naukowcy zaprojektowali je w ten sposób, by nie przyczyniały się do wzrostu zanieczyszczenia świetlnego nieba i nie utrudniały obserwacji astronomicznych.

Jeśli natomiast chodzi o sam system, to będzie on oferować prędkość sieci na poziomie do 1 Gb/s, przy pingu nieprzekraczającym 24 ms. To, że projekt działa, mogliśmy się przekonać w nocy z 21 na 22 października. Wówczas Elon Musk zamieścił wpis na swoim koncie na portalu...
[pozostało do przeczytania 9% tekstu]
Dostęp do artykułów: