Edukacja, nie bijatyka. Kilka osobistych słów o zabijaniu nienarodzonych

Trzy tygodnie temu obejrzałam film „Nieplanowane”. W sali kinowej nie było wolnego miejsca. Na widowni starzy i bardzo młodzi, chyba wręcz licealiści. Od pierwszego do ostatniego kadru było cicho jak makiem zasiał. Trudno było podnieść się z fotela. I nie dlatego, że wyświetlono niesamowite dzieło sztuki filmowej. Nie było ani wyjątkowo dobrych aktorów, efekt pracy operatorskiej także nie rzucał na kolana. „Nieplanowane” poraża prawdą o życiu. I prawdą o biznesie opartym na jego przerywaniu.

W filmie pokazano dwie metody zabijania nienarodzonych dzieci – chemiczną – wobec najmłodszych – i mechaniczną, którą stosuje się wobec starszych. Ale najważniejsze, że widz widzi je w kontekście konkretnych ludzkich historii – młodych dziewczyn czy kobiet, którym w ogromnej większości trudno było zawrócić z tej tragicznej drogi. Najpewniej już niebawem kwestia rozszerzenia możliwości zabijania nienarodzonych dzieci lub ograniczenia obowiązującego dziś prawa będzie przedmiotem ostrego sporu politycznego. To naprawdę tylko kwestia czasu. Jest jednak pewne, że takie – polityczne i emocjonalne – pozycjonowanie tej sprawy zawsze będzie bardziej korzystne dla tych, którzy są zwolennikami tego pierwszego rozwiązania. Bo strona proaborcyjna dysponuje ogromną przewagą medialną, którą wykorzystuje od lat, kreując aborcję na „prawo” kobiety, prostą konsekwencję równouprawnienia. Ten bałamutny przekaz w ostatnich latach przybrał wręcz monstrualne formy – za zabicie swojego dziecka przyznaje się nagrody, lansuje się pojęcia typu „aborcyjny dream team” – cokolwiek by to miało znaczyć, chodzi przecież nie o prawdę, lecz o pozytywne skojarzenie, gloryfikowanie, ale i trywializowanie zabiegu uśmiercenia człowieka. Piszę to jako mama czworga dzieci, która w swoim życiu stawała także przed trudnymi wyborami i na której zawołania proaborcjonistów typu: „Gdybyś miała wybrać swoje życie czy życie dziecka, to wtedy byś zobaczyła tę sprawę inaczej” – nie robią...
[pozostało do przeczytania 41% tekstu]
Dostęp do artykułów: