Edukacja, nie bijatyka. Kilka osobistych słów o zabijaniu nienarodzonych

Dodano: 19/11/2019

Felieton [Okoniem]

Trzy tygodnie temu obejrzałam film „Nieplanowane”. W sali kinowej nie było wolnego miejsca. Na widowni starzy i bardzo młodzi, chyba wręcz licealiści. Od pierwszego do ostatniego kadru było cicho jak makiem zasiał. Trudno było podnieść się z fotela. I nie dlatego, że wyświetlono niesamowite dzieło sztuki filmowej. Nie było ani wyjątkowo dobrych aktorów, efekt pracy operatorskiej także nie rzucał na kolana. „Nieplanowane” poraża prawdą o życiu. I prawdą o biznesie opartym na jego przerywaniu. W filmie pokazano dwie metody zabijania nienarodzonych dzieci – chemiczną – wobec najmłodszych – i mechaniczną, którą stosuje się wobec starszych. Ale najważniejsze, że widz widzi je w kontekście konkretnych ludzkich historii – młodych dziewczyn czy kobiet, którym w ogromnej większości trudno było zawrócić z tej tragicznej drogi. Najpewniej już niebawem kwestia rozszerzenia możliwości zabijania nienarodzonych dzieci lub ograniczenia obowiązującego dziś prawa będzie przedmiotem
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze