Edukacja, nie bijatyka. Kilka osobistych słów o zabijaniu nienarodzonych

Trzy tygodnie temu obejrzałam film „Nieplanowane”. W sali kinowej nie było wolnego miejsca. Na widowni starzy i bardzo młodzi, chyba wręcz licealiści. Od pierwszego do ostatniego kadru było cicho jak makiem zasiał. Trudno było podnieść się z fotela. I nie dlatego, że wyświetlono niesamowite dzieło sztuki filmowej. Nie było ani wyjątkowo dobrych aktorów, efekt pracy operatorskiej także nie rzucał na kolana. „Nieplanowane” poraża prawdą o życiu. I prawdą o biznesie opartym na jego przerywaniu.

W filmie pokazano dwie metody zabijania nienarodzonych dzieci – chemiczną – wobec najmłodszych – i mechaniczną, którą stosuje się wobec starszych. Ale najważniejsze, że widz
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: