Nowy Jork: Maria Skłodowska-Curie i marzenie Trumpa

Nowy Jork. Centrum stolicy świata. Na ulicznym citylajcie pojawia się i znika reklama sztuki Lauren Gunderson „Half of life Marie Curie”. Nie ma niestety nazwiska rodowego jedynej kobiety w dziejach, która dwukrotnie zdobyła Nobla. Jakoś amerykańskie feministki z tego powodu nie protestują. Rzecz wyreżyserowała Gaye Taylor Upchurch. Cena biletów: od 43 dolarów w górę. Gwoli ścisłości – nie pójdę, bo premiera jest 12 listopada, dziewięć dni po moim wyjeździe. A szkoda. Jakby ktoś z amerykańskich czytelników „GP” chciał, to informuję, że sztuka będzie na afiszu tylko sześć tygodni, czyli mniej więcej do Bożego Narodzenia.

Sztuka o naszej rodaczce reklamowana jest naprzemiennie z przedstawieniem Davida Byrne’a „American utopia”. Tytuł niczym metafora. Ale zaraz obok miga informacja o „największym na świecie”(w tym kraju wszystko jest „największe” i „najlepsze”) Maratonie Nowojorskim. Fakt. Wczoraj lecąc LOT-em usłyszałem, jak pilot witał grupę 40 polskich uczestników niedzielnego maratonu. Obecność Polaków na trasie 42 kilometrów i 195 metrów to już tradycja. Przypominam sobie Norweżkę Grete Waitz – pamiętam ją doskonale – która wygrała maraton w Nowym Jorku w 1986 r., a więc w czasach, gdy biegi długodystansowe nie były zdominowane, jak obecnie, przez biegaczki z Afryki. Obecnie Kenia czy Etiopia zmonopolizowały kobiecy maraton ze szkodą dla widowiska. Dziś Wandzie Panfil, naszej jedynej mistrzyni świata na tym dystansie, trudno byłoby wygrać z reprezentantkami Czarnego Lądu, jak kiedyś określano Afrykę, a dziś już czyni się to dużo rzadziej. Niesłusznie, skoro w oficjalnym logo Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego – pięciu kółkach wyobrażających poszczególne kontynenty – czarne cały czas symbolizuje Afrykę...
Tu i ówdzie dostrzegam kloszardów. Obiektywnie rzecz biorąc, jest ich na pewno mniej niż w Paryżu czy Rzymie. Co nie zmienia faktu, że z jednej strony jest to w zasadzie smutna norma w każdej wielkiej metropolii, a z...
[pozostało do przeczytania 23% tekstu]
Dostęp do artykułów: