Zychowszczyzna

Dodano: 29/10/2019

Felieton [Wrzutka]

Ogromne zamieszanie wśród prawicowych publicystów wywołała ostatnio sprawa książki Zychowicza, wycofanej z konkursu „Historyczna książka roku”, choć moim zdaniem ważniejszym problemem było jej znalezienie się wśród dzieł nominowanych. Tego typu konkursy organizowane są po to, aby premiować prace o walorach poznawczych, edukacyjnych, a nade wszystko patriotycznych. „Wołyń zdradzony” tym kryteriom nie odpowiada, przynależąc raczej do publicystyki historycznej, metodologicznie bliższej pracom Jana Grossa, w których dzieła kroi się pod określoną tezę. Tu jest nią oskarżenie Armii Krajowej, która jakoby mogła zapobiec rzezi, a tego nie zrobiła. Materia należy bardziej do kategorii historii alternatywnych – jest bowiem opisaniem nie tego, co było, a tego, co być mogło. W wypadku Zychowicza od czasu „Paktu Ribbentrop–Beck” ewolucja postępuje, tezy są coraz bardziej śmiałe, oceny naszych przodków surowsze. Oberwali więc przywódcy III RP, autorzy i realizatorzy planu „Burza”,
     
48%
pozostało do przeczytania: 52%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze