Gratulacje „przez zęby”, liberalny garb i PiS, który jest jak Trump...

Wydawało się, że jak to po każdej kampanii – bitewny kurz opadnie.

Ale gdzie tam! Jakie jest życie po życiu, taka jest kampania po kampanii. Jest to zgodne z amerykańską sentencją, że „kampania wyborcza rozpoczyna się dzień po wyborach”. Niewątpliwie z jednej strony mamy wielki sukces PiS-u , bo uzyskanie takiego wyniku w skali Europy to z wyjątkiem Węgier absolutna rzadkość. Generalnie na Starym Kontynencie albo są rządy koalicyjne, albo rządy mniejszościowe (dość częste np. w Skandynawii), ale rządzenia jednej formacji politycznej nie uświadczysz, chyba że we wspomnianym Budapeszcie. Oczywiście można tu jeszcze – od czasu do czasu – dodać Wielką Brytanię, ale to akurat efekt jednomandatowej ordynacji wyborczej, co zresztą i tak nie zapobiega tworzeniu się koalicji na szczeblu rządowym. Poprzedni brytyjski rząd właśnie był gabinetem koalicyjnym torysów i demokratów. Tego liberalnego garba konserwatyści pozbyli się w tej kadencji, ale czy dojadą tak do końca, to się okaże.

Żeby nie było jednak tak różowo – straciliśmy Senat! Prawdę mówiąc, tak niewiele zadecydowało o tak wielkiej zmianie. Kilka niespodziewanych porażek, kilka chyba nie do końca udanych kampanii i niewysokie kampanijne limity finansowe to główne powody, dla których po raz pierwszy w dziejach Senatu (sic!) RP od 1990 roku większość w nim jest inna niż ta w Sejmie. W Ameryce to norma, bo często jak republikanie mają Senat, to demokraci Izbę Reprezentantów, lub odwrotnie. Ale w Polsce to wyjątek.  

Dziś PO szczyci się władzą w Senacie, choć w wyborach uzyskała o sześć mandatów mniej niż Prawo i Sprawiedliwość. Jednak do Senatu na kandydatów wszystkich partii opozycyjnych padło mniej głosów niż na kandydatów PiS, co przypomina – trudno jednak to porównywać – sytuację z ostatnich wyborów prezydenckich w USA, gdzie teraz urzędujący prezydent Donald J. Trump uzyskał mniej głosów wyborców niż Hillary Rodham Clinton (choć miał wśród elektorów większość)....
[pozostało do przeczytania 28% tekstu]
Dostęp do artykułów: