Wielka radość

Według obliczeń Centrum Adama Smitha tegoroczny dzień wolności podatkowej (symboliczna data, kiedy kończymy pracować na rząd, a zaczynamy zarabiać pieniądze dla siebie) wypadł 21 czerwca.

Ale za to Polacy pokazali, że potrafią się cieszyć.

Poseł Ruchu Palikota, uznany przez prokuraturę za oszusta, ze sprawą sądową w toku, otrzymał od służb specjalnych certyfikat dostępu do tajemnic państwowych i teraz nadzoruje je w komisji sejmowej. Prokuratura uznała, że wprawdzie w Smoleńsku złamano wszystkie możliwe procedury i popełniono wszystkie możliwe zaniechania, których tragicznym skutkiem była śmierć prezydenta, generałów, szefów instytucji centralnych, wysokich urzędników i towarzyszących im osób – ale nikt za to nie odpowiada, bo to były tylko zwykłe pomyłki. Z materiałów prokuratury wynika niezbicie, że urzędujący premier III RP zeznając przed prokuraturą, łgał jak z nut.

Ale za to świat podziwia, jak Polacy się potrafią bawić.

Obie firmy współtworzące konsorcjum, które zbudowało Stadion Narodowy, Hydrobudowa i PGE, postawiono w stan upadłości. Co oznacza, że podwykonawcy, którym za zbudowanie Piramidy Tuska nie zapłacono, ale solidnie im obiecano, że pieniądze dostaną, byle tylko nie psuli wielkiej radości, mogą teraz pocałować, kogo chcą, ale nie tam, gdzie chcą, tylko w inne miejsce. Rząd dla zachowania twarzy zapowiedział, że poda o te pieniądze do sądu trzeciego współuczestnika, firmę austriacką, która wycofała się z budowy od razu, gdy powiedziano jej, że trzeba za darmo wprowadzić 16 tys. zmian do pierwotnego projektu (tego, za zakupienie którego pan Kapler i inni kolesie skasowali niebotyczne odprawy). To nic nowego, ale okazało się, że kasy nie ma i raczej nie będzie również dla podwykonawców stadionu we Wrocławiu. Podobnie pocałować mogą, kogo chcą, właściciele firm, które faktycznie zbudowały – na zlecenie postawionych dziś w stan upadłości konsorcjów – prowizoryczne autostrady.

Ale euro „warte...
[pozostało do przeczytania 9% tekstu]
Dostęp do artykułów: