Caryca na słodko. Dworskie intrygi zamiast historii

KULTURA [SERIAL]

„Katarzyna Wielka”, czyli miniserial HBO, to solidne ocieplanie wizerunku rosyjskiej imperatorowej. I bardziej bajeczka niż epopeja historyczna. HBO szumnie zapowiadało swoją nową produkcję. Na tyle zmyślnie, że naprawdę czekałem na dzień październikowej premiery. Niestety, po obejrzeniu poczułem się mocno zawiedziony. Niemal całą fabułę – poza pewnym koniecznym tłem historycznym i społecznym – wypełniają dworskie intrygi i romanse. Osnową czteroodcinkowego serialu jest mocno podkoloryzowana miłość między Katarzyną II, czyli Zofią Fryderyką Augustą, wcześniej niemiecką księżniczką (Helen Mirren), a Grigorijem Potiomkinem (Jason Clarke), który zawrotną karierę w cesarstwie rosyjskim zawdzięczał tyleż swoim talentom i pewnemu sprytowi, co wtajemniczeniu w alkowę carycy. Uprzedzając zrozumiałe pytanie: tematyka polska prawie w ogóle w serialu nie występuje, choć rozbiory Rzeczypospolitej były jednym z najistotniejszych wydarzeń w ówczesnych dziejach Europy. Raz tylko
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze